Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Orlen: Mamy siłę, by realizować strategiczne dla Polski inwestycje

Artur Kiełbasiński
Artur Kiełbasiński
Uważam, że w Orlenie wykorzystaliśmy przez te ostatnie 8 lat szansę dziejową - mówi Jan Szewczak.
Uważam, że w Orlenie wykorzystaliśmy przez te ostatnie 8 lat szansę dziejową - mówi Jan Szewczak. fot. Sylwia Dąbrowa/Polska Press
Rozmowa z Januszem Szewczakiem, członkiem zarządu Orlen ds. finansowych

Słuchając doradców polityków, którzy tworzą nowy rząd, że trzeba sprywatyzować Orlen, co pan myśli?

Myślę wtedy o ciężkiej pracy, którą wykonaliśmy w ostatnich latach, żeby Orlen mógł być dzisiaj jedną z największych firm w Europie, wizytówką Polski i dumą Polaków. Przypomnę, że dzięki zrealizowanym połączeniom jesteśmy obecnie w gronie 150 firm na świecie pod względem przychodów i obsługujemy ok. stu milionów klientów. Prywatyzacja Orlenu przekreśliłaby to, co udało się osiągnąć, przede wszystkim w kwestii bezpieczeństwa energetycznego Polski i całego regionu. Z prezesem Danielem Obajtkiem, innymi członkami zarządu, członkami rady nadzorczej oraz znakomitymi menedżerami, którzy są w Orlenie od wielu lat, zbudowaliśmy firmę o silnie zdywersyfikowanych obszarach działalności. Dzisiejszy Orlen to nie tylko stacje paliw, z których jest znany. Orlen to coraz bardziej nowoczesne rafinerie, petrochemia, wydobycie ropy i gazu ziemnego, energetyka i innowacje. Duży, silny koncern ma znacznie większe możliwości inwestycyjne, jest w stanie realizować projekty na ogromną skalę, np. budowę morskiej farmy wiatrowej. To największa w Europie Środkowej inwestycja, której finalizacja pozwoli w 2026 roku włączyć do polskiego systemu moc blisko 1,2 GW i zasilić 1,5 miliona gospodarstw domowych czystą energią. Przypomnę, że w sumie przez ostatnie osiem lat nakłady inwestycyjne Orlenu wyniosą ponad 93 mld zł. To gigantyczna kwota. Obecna struktura Orlenu ma więc fundamentalne znaczenie dla polskiej gospodarki, przyszłości i zamożności Polaków. Osobną kwestią jest to, że to podmiot ważny dla rynków i akcjonariuszy.

Patrzymy na rankingi, Orlen uzyskał jeden z największych skoków w historii na liście Fortune 500. Poszybował kilkaset miejsc do góry, a z drugiej strony dostajemy sygnał, że można, a nawet powinno się sprywatyzować ten koncern. Jak to wytłumaczyć?

Osoby, które formułują takie postulaty, najwyraźniej nie zdają sobie sprawy, jak funkcjonuje rynek, jak wygląda konkurencja na świecie. Dziś każde nieodpowiedzialne, nieprawdziwe słowo rzutuje na wyniki i postrzeganie spółki. Kolejnym takim przykładem, po pomysłach dotyczących prywatyzacji, jest projekt ustawy, złożony przez grupę posłów KO i Polski 2050, który zakłada zamrożenie cen prądu, gazu i ciepła dla gospodarstw domowych i podmiotów wrażliwych do końca czerwca 2024 r. Zgodnie z nim, to „zamrożenie” miałaby sfinansować tylko jedna firma – Orlen. Na tę propozycję natychmiast zareagowała giełda - akcje spółki spadły o 7 proc. W ciągu kilku godzin Orlen stracił na giełdzie ponad 5 mld zł. Nie sposób nie uznać tego za celowe działanie na szkodę Orlenu i jego akcjonariuszy, a to zarówno Skarb Państwa, inwestorzy indywidualni, ale też fundusze emerytalne.

Ale umówmy się, to nie ma wpływu na bieżące funkcjonowanie firmy, bo to jest tylko kwestia wyceny na giełdzie.

I tu się z panem nie zgodzę. To z jednej strony faktycznie tylko kwestia kapitalizacji, ale przecież trzeba pamiętać, że codziennie prowadzimy rozmowy z naszymi partnerami, negocjujemy kwestie finansowania dla naszych projektów. I nagle pojawia się informacja o takim spadku kapitalizacji. To osłabia naszą pozycję wobec partnerów - banków, czy firm ubezpieczeniowych. One obserwują, co się dzieje, śledzą wypowiedzi polityków i w efekcie chcą podwyższenia składek, twierdząc, że rośnie ryzyko. A te składki idą w setki milionów. Trzeba bardzo jej źle życzyć, żeby publicznie podważać wiarygodność takiej firmy jak Orlen.

Do tej pory, bez takich wrzutek udawało się osiągać świetne wyniki. Przypomnę, tak dla porównania, że od 2016 roku do trzeciego kwartału 2023 roku łączny zysk netto Grupy Orlen wyniósł 87,5 mld zł, natomiast w latach 2008-15 było to zaledwie 2,9 mld zł. Każda firma na świecie chciałaby mieć takich menedżerów. Tymczasem w Polsce mamy permanentny atak części polityków na Orlen i ludzi zarządzających tą firmą. W perspektywie kolejnych lat takie wyniki mogą być zagrożone, a to naraża na ryzyko np. projekty inwestycyjne, które są ogromne i kluczowe dla przyszłości i zamożności Polski oraz Polaków.

Te inwestycje faktycznie są tak kosztowne?

Rozwijamy wszystkie obszary naszej działalności. W ciągu 9 miesięcy tego roku na realizację inwestycji, które trwale zwiększą bezpieczeństwo energetyczne i niezależność surowcową Polski, przeznaczyliśmy już ok. 20,4 mld zł. To rekordowa w historii koncernu wartość. A trzeba mieć na uwadze, że standardowo to w czwartym kwartale następuje przyspieszenie w realizacji projektów, dlatego ta kwota finalnie będzie znacznie wyższa, według planu wyniesie ponad 36 mld złotych. Zgodnie ze strategią, prowadzimy ogromne przedsięwzięcie petrochemiczne, czyli rozbudowę Kompleksu Olefin w Płocku. To inwestycja warta 25 miliardów złotych. Takich inwestycji przez 30 lat w Polsce nie było. Jednocześnie to jest jeden z największych obecnie projektów realizowanych w Europie. Inwestujemy również w odnawialne źródła energii – farmy wiatrowe na morzu i lądzie, fotowoltaikę, biometan, biopaliwa. To także projekty warte miliardy złotych. Do tego dochodzi budowa pływającego gazoportu na Zatoce Gdańskiej, czy realizacja projektu zatłaczania CO2 pod dnem morza. Można długo wymieniać. W perspektywie 2030 roku jest to 320 miliardów złotych wydane na inwestycje, z czego około 40 proc., czyli 120 mld zł, na zielone inwestycje, a 60 proc. na dotychczasowe, tradycyjne i przejściowe obszary biznesowe, takie jak wydobycie gazu, rafineria, petrochemia, energetyka konwencjonalna i zintegrowany detal. A przy tym wypłacamy rekordowe dywidendy. W tym roku do akcjonariuszy trafiło blisko 6,4 mld złotych z zeszłorocznego wyniku netto.

Ale wróćmy do komisji badającej fuzję Orlenu i Lotosu. Może warto zająć się tym w Sejmie?

Fuzją interesowali się głównie, jakoś tak się składa, politycy Koalicji Obywatelskiej z Trójmiasta.

Może dlatego, że byli blisko tej sprawy?

A może dlatego, że w jakimś sensie przez lata, to było niemal samodzielne Księstwo. Brakowało spojrzenia na interes strategiczny, ponadregionalny. Rafineria w Gdańsku to faktycznie zakład nowoczesny, ale zajmujący się wyłącznie przerobem ropy. To jedna noga działalności, na której w perspektywie długoterminowej trudno jest ustać. Wejście do dużej, silnej Grupy dało Lotosowi impuls do dynamicznego rozwoju. I dzisiaj już to widzimy.

Fuzja z Lotosem była więc dobrym ruchem?

Koniecznym i czas to zweryfikował. Polska jest obecnie całkowicie wolna od dostaw ropy z Rosji. Zerwaliśmy z historycznym uzależnieniem od rosyjskiego surowca, który jeszcze w 2015 r. stanowił prawie 100 proc. ropy trafiającej do rafinerii Grupy Orlen. Uniezależnienie Polski to efekt naszych skutecznych działań. Od kilku lat konsekwentnie dywersyfikujemy dostawy ropy do naszych rafinerii. Umowa z Saudi Aramco, jej największym na świecie producentem, zawarta dzięki fuzji z Lotosem, jest ważnym elementem tego procesu. Zagwarantowała nam zwiększenie dostaw surowca od tego producenta do 20 mln ton ropy rocznie, co stanowi ok. 45 proc. zapotrzebowania całej, zintegrowanej Grupy Orlen w Polsce, Czechach i na Litwie. 15 proc. zapewniła nam umowa z kolejnym światowym gigantem – bp. Dzięki niej zabezpieczyliśmy dostawy łącznie do ponad 6 mln ton ropy naftowej ze złóż na Morzu Północnym w ciągu roku. Ropę sprowadzamy także z Afryki Zachodniej, basenu Morza Śródziemnego, czy Zatoki Meksykańskiej. Nie opieramy się na jednym kierunku, bo doskonale wiemy, że dywersyfikacja gwarantuje stabilne zaopatrzenie naszych rafinerii, a w konsekwencji niezakłócone dostawy paliw na wszystkie stacje Orlen w regionie.

Wpływ wojny na Ukrainie na naszą politykę energetyczną był zresztą ogromny. 14-15 miesięcy temu mieliśmy ogromną niepewność na rynku paliw, niepewność na rynku gazu. Dzisiaj jesteśmy w zupełnie innej sytuacji. Co zdecydowało o sukcesie w „wojnie energetycznej”?

Stabilność zaopatrzenia w surowce energetyczne to sprawa fundamentalna. Do tego były poważne próby wywoływania paniki na rynku ze strony nieodpowiedzialnych „ekspertów” czy polityków. Wieszczono, że paliwo będzie po 10 zł. Dzięki naszym skutecznym działaniom tak się nie stało. Ale to pokazuje jeszcze jedno. Jeśli w Polsce transformacja energetyczna ma się udać, to przede wszystkim należy ją przeprowadzić w oparciu o Orlen. Czyli spółkę, która ma kompetencje i możliwości. Dlatego każde działanie na szkodę tego koncernu, to działanie przeciwko transformacji energetycznej.

Ceny paliw rozpalają wyobraźnię, nic dziwnego, że politycy z tego korzystają.

Sprzedaż Orlenu na stacjach paliw w Polsce w ostatnich trzech kwartałach odpowiadała za zaledwie kilka procent całego zysku operacyjnego spółki – takie są fakty. A mówimy tu nie tylko o sprzedaży paliw, ale też produktów pozapaliwowych. Orlen to już nie tylko stacje, to koncern multienergetyczny, nasze zyski pochodzą z innych źródeł niż stacje paliw. Niektórym ciężko się z tym dzisiaj pogodzić, bo przez lata nie mieli odwagi, żeby podejmować ambitne decyzje, inwestować w przyszłość Orlenu, ale też polskiej gospodarki i Polaków.

Zatem co w następnych latach może być tym głównym motorem rozwoju Orlenu? Sektor energetyczny? Petrochemia? Gaz?

Globalny rynek jest niezwykle zmienny. Obszary, które niegdyś generowały niższe zyski, dziś są mocnymi filarami dającymi koncernowi stabilność finansową. Dlatego tak ważna jest dywersyfikacja działalności, którą z sukcesem przeprowadziliśmy i dalej prowadzimy. Świat zmienia się w błyskawicznym tempie. Na przykład obecnie głównym produktem eksportowym Stanów Zjednoczonych jest ropa naftowa, nie komputery. Mało kto mógł przewidzieć taki scenariusz.

Trzeba być gotowym na zmiany…

Trzeba być elastycznym i umiejętnie na nie reagować. To pokazały m.in. wydarzenia w Ukrainie. Pokazały także, jak ważne dla Polaków jest bezpieczeństwo energetyczne. I Orlen, dzięki realizowanym inwestycjom, jest w stanie je zagwarantować. Uważam, że w Orlenie wykorzystaliśmy przez te ostatnie 8 lat szansę dziejową. Jeśli miałbym użyć porównań, to zbudowaliśmy nie statek, a lotniskowiec, który dzisiaj jest już widoczny na wszystkich morzach i oceanach. I wszyscy się z nim liczą. Negowanie tych faktów to działanie wbrew zamożności Polaków i przeciwko interesom gospodarczym Polski.

od 7 lat
Wideo

Wyniki II tury wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Orlen: Mamy siłę, by realizować strategiczne dla Polski inwestycje - Strefa Biznesu

Wróć na wielun.naszemiasto.pl Nasze Miasto