Wyprawa rowerowa nauczycieli wieluńskich szkół po malowniczych trasach podlaskich i warmińsko-mazurskich ZDJĘCIA

OPRAC.: ryb
Po malowniczych trasach województw podlaskiego i warmińsko-mazurskiego przez tydzień jeździli zaprzyjaźnieni nauczyciele wieluńskich szkół

Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo wiedzie przez pięć województw: warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie, podkarpackie i świętokrzyskie. Jest najdłuższym, spójnie oznakowanym szlakiem rowerowym w Polsce. Trasa główna wraz z łącznikowymi i bocznymi to łącznie 2 tys. kilometrów. Przygodę na szlaku można rozpocząć w dowolnym punkcie.

W lipcu 2021 r. na kilkusetkilometrową podróż po Green Velo udało się czterech znajomych: nauczyciele wieluńskich szkół średnich Leszek Wolniaczyk, Damian Łacina (obaj ZS nr 3) i Robert Leś (ZS nr 1) wraz z Danielem Szymańskim. Była to kolejna ich wspólna wyprawa rowerowa.

Panowie wjechali na szlak w Białymstoku, dokąd dotarli pociągiem, i udali się w kierunku północnym. Podróż malowniczymi drogami Podlasia, a następnie Warmii i Mazur trwała tydzień. Poniżej relacja z wycieczki autorstwa Leszka Wolniaczyka. W galerii możecie obejrzeć zdjęcia z wyprawy.

Dzień 1 - rozgrzewka z Wielunia do Częstochowy, 68 km. Potem przejazd pociągiem do Białegostoku.

Dzień 2 - 90 km na trasie Białystok-Tykocin-Osowiec. Na pierwszym odcinku przeprawa kładką i małymi promami przez rozlewiska Narwi. Później ulewa w Tykocinie i reszta trasy w deszczu.

Dzień 3 - 64 km z Osowca do Augustowa. Po drodze przejazd przez bagna Biebrzy z fantastycznymi widokami.

Dzień 4 - 105 km. Start w Augustowie, potem sanktuarium w Studzienicznej i obiad w Suwałkach. Po obiedzie jezioro Hańcza, trójstyk granic Polski, Litwy i Rosji w Wisztyńcu i nocleg w Stankunach nad jeziorem Wiżajny. Leszek, Damian, Robert, Daniel.

Dzień 5 - 66 km. Dużo szutrowych OS-ów na krętych suwalskich dróżkach, mnóstwo zjazdów i podjazdów. Jak szutr, to awarie i kurz. Były naprawy i chłodzenie w jeziorze. Zaczęliśmy w Stankunach, potem były wiadukty w Stańczykach, Przerośl, Filipów, Bakałarzewo i koniec w Olecku.

Dzień 6 – znów 66 km. Ścigaliśmy się z burzami. Początek był w Olecku, bijące wkoło pioruny zmusiły nas do postoju w Starych Juchach. Super obiad w Barze pod Gruszą. Potem kolejny odcinek do Orzysza. Z Orzysza kolejny wyścig z burzą do Okartowa nad Śniardwami. Nocleg w szkole i ulewa.

Dzień 7 – 64 km. Wystartowaliśmy w Okartowie. Znów ścigaliśmy się z burzami. Pierwsza dogoniła nas w Łuknajno. Zdążyliśmy. Potem był obiad w Mikołajkach i plażing w Starych Sadach. Kolejna burza ścigała nad przed Mrągowem. Zdążyliśmy. Trzecia dopadła nas przed noclegiem w Mrągowie. Nie zdążyliśmy. Na trasie błoto po deszczach i stada wściekłych komarów i gzów.

Dzień 8 – 72 km. Start z Mrągowa, kawa w Sorkwitach, drugie śniadanie w Rzecku, obiad w Barczewie, a kolacja i nocleg w Olsztynie.

Dzień 9. Rano pobudka, rzut oka z okienka na olsztyńską starówkę i na dworzec. W pociągu 6 godzin do Częstochowy. Po drodze wysiada Daniel. W Częstochowie na rowery i do domu, 70 km. Po drodze w Krzepicach lody i orkiestra dęta. A w Wieluniu uroczyste powitanie.

Wyprawa rowerowa nauczycieli wieluńskich szkół po malowniczy...

Po co nam Polski Ład?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie