Protest na drodze krajowej 42 w Działoszynie. Mieszkańcy domagają się "ujarzmienia" ruchu samochodowego ZDJĘCIA

Zbigniew Rybczyński
Zbigniew Rybczyński
Zbigniew Rybczyński
Udostępnij:
Mieszkańcy Działoszyna manifestowali na drodze krajowej niezadowolenie z zagrożeń komunikacyjnych. Wprawdzie burmistrz odmówił zgody na zgromadzenie, jednak sąd uchylił jego decyzję. Policja puściła tranzyt drogami lokalnymi, co zapobiegło paraliżowi komunikacyjnemu. Czy w mieście stanie fotoradar?

„Kierowco, my tu mieszkamy. Zwolnij, daj żyć” – głosił jeden z transparentów przyniesionych na protest, zorganizowany w Działoszynie we wtorek 24 maja. W zgromadzeniu na przejściu dla pieszych u zbiegu ul. Częstochowskiej z Przemysłową wzięło udział ok. 30 osób. Działoszynianie pokazali tym swoje rozgoryczenie związane z uciążliwościami komunikacyjnymi na drodze krajowej 42. Kierowcy jadący tym szlakiem tranzytowym nagminnie przekraczają dozwoloną prędkość w mieście. Przejścia dla pieszych, usytuowane w rejonie zakrętu, mają niski standard bezpieczeństwa. Ludziom dają się we znaki nadmierny hałas i drgania, pękają ściany budynków posadowionych blisko jezdni.

Mieszkańcy domagają się montażu urządzeń, które wymuszą spowolnienie ruchu samochodowego na Częstochowskiej. Niedawno przeprowadzone pomiary pokazały, że aż ponad 80 proc. pojazdów porusza się tu szybciej niż 50 km/h/ dozwolone w obszarze zabudowanym. Wtorkowemu zgromadzeniu przewodniczył działoszynian Marek Leszczyński, radny miejski. Z manifestantami rozmawiali policjanci i przedstawiciel Inspekcji Transportu Drogowego.

- Pisma w tej sprawie ślemy do różnych instytucji od 2019 r. Ciągle otrzymujemy podobne odpowiedzi. Radca prawny powiedział, że nie ma już gdzie pisać. Dzisiaj po raz pierwszy tak naprawdę pojawiła się możliwość rozmowy. Konkretów na ten moment nie mamy, ale widać światełko w tunelu – ocenia Marek Leszczyński.

Protest nie spowodował jednak spodziewanych zatorów komunikacyjnych. W trakcie manifestacji ul. Częstochowska jak nigdy świeciła pustkami, bo policjanci skierowali cały ruch na drogi lokalne. Manifestujący nie kryli rozgoryczenia wytyczeniem objazdów, ale konsekwentnie chodzili po pasach z transparentami.

- Ja także nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy. Nawet umawialiśmy się z policją, że jeżeli będzie duży korek, to będziemy chwilowo puszczać samochody, żeby to odbywało się „po ludzku” – przyznaje Leszczyński.

Mieszkańcy wystosowali wniosek o montaż odcinkowego pomiaru prędkości – od mostu do ronda. Wygląda jednak na to, że takie rozwiązanie nie ma szans realizacji w gęsto zabudowanym terenie. Podjęte zostały rozmowy dotyczące instalacji fotoradaru. Władze Działoszyna zaoferowały pokrycie kosztów zakupu, instalacji oraz utrzymania urządzenia w sprawności technicznej, jednak postawiły warunek, jednak pod warunkiem transferowania do budżetu gminy wpływów z mandatów nałożonych na kierowców „ustrzelonych” przez fotoradar.

Takie stanowisko z prośbą o przygotowanie stosownego porozumienia UMiG Działoszyn wystosował 7 kwietnia do Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Już kilka dni później nadeszła odpowiedź, że propozycja gminy jest nie do pogodzenia z obowiązującymi przepisami. Wynika z nich, że gmina nie może czerpać dochodów z tego rodzaju działalności. Mieszkańcy liczą na dalsze rozmowy między gminą i GITD i wypracowanie kompromisu.

W sprawie zgromadzenia na DK42 musiał rozstrzygać sąd. Wniosek organizatora spotkał się bowiem z odmową burmistrza Rafała Draba. Przed wydaniem decyzji włodarz wystąpił o opinie do Komendy Powiatowej Policji w Pajęcznie oraz do łódzkiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Obie instytucje negatywnie odniosły się do pomysłu, wskazując głównie na potencjalne znaczne utrudnienia w ruchu.

- Mając dwie negatywne opinie, nie pozostało mi w zasadzie nic innego, jak odmówić zgody na to zgromadzenie. Blokada krajówki mogła grozić paraliżem komunikacyjnym w mieście, szczególnie biorąc pod uwagę, że zamknięta jest droga wojewódzka na Wieluń w związku jej przebudową – argumentuje burmistrz Rafał Drab. Proponował, aby spotkanie w sprawie bezpieczeństwa na krajówce zorganizować w sali Miejsko-Gminnego Domu Kultury.

Marek Leszczyński złożył odwołanie do Sądu Okręgowego w Sieradzu. Odmowna decyzja burmistrza została uchylona i ostatecznie inicjatywa uzyskała wymagane prawem zezwolenie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Motocyklista niemal potrącił dziewczynkę na przejściu dla pieszych

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie