Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Joanna Żubr - pierwsza kobieta odznaczona Virtuti Militari. Zmarła w Wieluniu w czasie epidemii cholery FOTO

Magdalena Kopańska
Epidemia cholery, jaka wybuchła w Wieluniu w połowie XIX wieku, zabrała najbardziej w owym czasie zasłużoną mieszkankę miasta – Joannę Żubrową, żołnierza, pierwszą kobietę odznaczoną Orderem Virtuti Militari. Do dziś w Wieluniu stoi dom z zachowanym drewnianym gankiem, w którym Joanna Żubrowa spędziła ostatnie lata życia.

Miała twardy charakter i cięty język. Żeby wstąpić do wojska udawała mężczyznę, wyzywała na pojedynek każdego, kto tylko wątpił w jej umiejętności na polu walki. Dziś powiedzielibyśmy, że była celebrytką - ludzie kłaniali jej się na ulicy i to nie tylko w Wieluniu, ale w samej Warszawie. Skąd taka popularność Joanny Żubrowej? Może stąd, że jej życie było naprawdę wyjątkowe. Jego część spędziła na wojnie – bynajmniej nie jako markietanka – ale żołnierz. Była osobą o mocnym charakterze, nieustępliwą, twardą i odważną. Wiele dobrego zrobiła też w owym czasie dla kobiet, pokazując , że te w niewielu sprawach ustępują mężczyznom.

Joanna Żubr (wtedy jeszcze Pasławska) urodziła się w Berdyczowie na Wołyniu. Najbardziej prawdopodobna data jej urodzin to 24 maja 1782 roku. Już w wieku 15 lat wyszła za mąż za Jana Domosławskiego, eksporucznika regimentu gwardii konnej koronnej. Ten zmarł nagle, po ośmiu latach małżeństwa. Rok później Joanna ponownie wyszła za mąż - za Macieja Żubra, który pracował w kancelarii prawnej. Zamieszkali w Żytomierzu i tak spokojnie spędzili rok. Gdy w 1806 roku cesarz francuski Napoleon zachęcał Polaków, by zawalczyli o swoją niepodległość, Joannie zaświtał w głowie szalony pomysł. Wraz z mężem postanowiła zaciągnąć się do wojska. Już sama podróż do Warszawy obfitowała w wiele przygód. Aby móc przekroczyć granicę, Joanna udawała obłąkaną, musiała też pokonać „zgniłą gorączkę”, na którą zachorował jej mąż a w końcu wybłagać w wojsku, by go przyjęli na służbę. Sama zaś nie zamierzała go opuszczać.

Maciej wstąpił do 2 Pułku Piechoty tworzącej się armii przyszłego Księstwa Warszawskiego, gdzie został kapralem w siódmej kompanii. Kobiety jednak przyjąć nie chciano. Zdesperowana i nieugięta Joanna znalazła jednak rozwiązanie. Ścięła włosy, przywdziała strój męski i wstąpiła do wojska w przebraniu, udając młodszego brata Macieja, co ten skwapliwie poświadczył. Joanna, ponieważ urodą niewieścią nie grzeszyła, łatwo schowała się w męskim przebraniu. Nad mężczyznami górowała umiejętnościami krawieckimi, toteż nie raz nie dwa dokonywała przeróbek mundurów. Niestety wkrótce cały fortel wyszedł na jaw, ale Joannę potraktowano łagodnie. Pozwolono jej pozostać w wojsku, jednak bez żołdu i munduru.

Joanna bywała nieznośna, czym wyprowadzała z równowagi nawet swojego męża. Zdarzyło się, że ten – wyższy stopniem – aresztował ją. M.in. za to, że założyła się z jednym z żołnierzy, że trafi w jego dłoń, gdy ten wątpił w jej umiejętności strzeleckie. I oczywiście – zakład wygrała raniąc go srodze, czym bardzo rozsierdziła swego męża.

W czasie wojen napoleońskich różnie toczyły się losy małżonków. Tym, co przyniosło największą sławę Joannie, był szturm na Zamość w 1809 roku, gdzie jako jedna z pierwszych wdarła się za mury, umożliwiając odbicie miasta z rąk Austriaków. Za ten niezwykły wyczyn została zgłoszona przez dowódcę do Krzyża Srebrnego Orderu Virtutti Militari. Nie dostała go jednak, bo… była kobietą. Mimo to wzbudzała niemałą sensację. Gdy wojsko stacjonowało pod Sandomierzem Joannę wezwał do siebie książę Józef Poniatowski i podarował jej lekki karabin, a pod Puławami do obozu przyjechała księżna Izabela Czartoryska, by przyjrzeć się sławnej już wówczas kobiecie w mundurze.

Żubrowie służyli w wojsku do 1816 roku. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia obojga (Joanna została ciężko ranna w bitwie pod Berezyną w 1812 roku) postanowili poszukać szczęścia w Warszawie. Nie wiodło im się jednak. W końcu Maciej dostał stanowisko podleśniczego w Nadleśnictwie Wieluń i zamieszkali w Popowicach.

Starczało im na przyzwoite utrzymanie. Stan finansów poprawił się wtedy, gdy Joanna jesienią 1818 roku w końcu otrzymała należny jej Order Virtuti Militari. Wraz z odznaczeniem przyznano jej pensję i wojskową emeryturę. Żubrowie udzielali się towarzysko, bywali na ważnych uroczystościach kościelnych i świeckich. Chętnie zapraszano ich do dworów, by opowiadali o swoim barwnym i pełnym przygód życiu. Sława Joanny sięgała już wtedy daleko poza granice powiatu wieluńskiego.

Po śmierci męża w roku 1849 Joanna zamieszkała w Wieluniu. Była już w podeszłym wieku, jednak zachowywała przytomność umysłu. W swym testamencie informowała, że ma już przygotowaną trumnę u księży augustianów. Prosiła też, by pochować ją w zleżałych trzewikach, bo nie planuje w nich tańczyć po śmierci. Zmarła 10 sierpnia 1852 i została pochowana na wieluńskim cmentarzu. Krzyż Virtuti Militari, jaki otrzymała za swoje męstwo, aż do wybuchu II wojny światowej znajdował się w jednym z ołtarzy w kościele farnym pw. Św. Michała Archanioła. Niestety zaginął w czasie wojny.

Do dziś przy ulicy Joanny Żubr numer cztery stoi dom z zachowanym drewnianym gankiem, w którym Joanna Żubrowa spędziła ostatnie lata życia. Gęsto porasta go dzikie wino. Od 1987 roku jego właścicielem jest Jarosław Rozmarynowski.

- Mury tego domu pamiętają jeszcze czasy Joanny Żubr. Z tego co wiem, jego konstrukcja nie była zmieniana. Oryginalnie zachowane są piwnice pod całym budynkiem. Pierwotnie miał on wygląd dworku, ale kilka lat temu musieliśmy rozebrać prawą cześć domu, bo groziła zawaleniem – informuje właściciel.

Postać Joanny Żubrowej rozsławił Wacław Gąsiorowski w powieści „Huragan” wydanej w 1902 roku. Choć ukazał w niej postać charakterną i odważną, a co najważniejsze – prawdziwą, to przedstawił ją jako markietankę a nie żołnierza. Taki sam nieprecyzyjny napis widnieje na jej nagrobku, tymczasem była żołnierzem z krwi i kości. - Nabrałam takiej odwagi, że za nic życie ceniłam i nic mnie nastraszyć nie mogło – pisała w swoich pamiętnikach.

Pamiętnego lata 1852 roku epidemia cholery w Wieluniu pozbawiła życia 264 osoby. W ciągu zaledwie dwóch miesięcy populacja miasta zmniejszyła się o kilka procent. - W liczbie ofiar epidemii, w czasie grasowania jej w Wieluniu, zabraną także została śp. Joanna Żubr (…), była jedyną z żyjących niewiast kraju naszego, której pierś ozdabiał znak honorowy, jako dowód męstwa okazanego przez nią na polu sławy – donosił krakowski dziennik „Czas” w 1852 roku.

od 7 lat
Wideo

Uwaga na Instagram - nowe oszustwo

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na wielun.naszemiasto.pl Nasze Miasto