Red Bull 111 Megawatt 2018. Pół tysiąca motocyklistów enduro stanęło na starcie podczas tegorocznych zawodów Red Bull 111 Megawatt, które odbyły się na terenie bełchatowskiej kopalni. Uczestnicy tego niezwykłego wyścigu w tumanach kurzu i piasku musieli pokonać kilkadziesiąt kilometrów toru ulokowanego na terenie odkrywki KWB Bełchatów. Ekstremalne zmagania śledziło kilkanaście tysięcy kibiców, którzy głośno dopingowali Tadka Błażusiaka. Faworyt polskiej publiczności zajął drugie miejsce.

To był prawdziwe święto fanów motoryzacji, a w szczególności motocykli enduro. Kilkanaście tysięcy kibiców dopingowało na stromych zboczach bełchatowskiej kopalni motocyklistów, którzy rywalizowali w kolejnej odsłonie wyścigu Red Bull 111 Megawatt, który odbył się na terenie kopalni Bełchatów. Kibicom, którzy się świetnie bawili nie przeszkadzały nawet wszechobecny pył i piasek, a także prażące słońce.

Na starcie wyścigu stanęło blisko tysiąc uczestników, którzy mieli do pokonania wymagający tor pełen przygotowanych przeszkód tych naturalnych, jak i tych przygotowanych przez organizatorów. W sobotę wszyscy motocykliści wzięli udział w kwalifikacjach, z których pięciuset najlepszych awansowało do niedzielnego finału.

W niedzielę już na kilka godzin przez startem wyścigu Kleszczów, który leży w pobliżu kopalni został opanowany przez kibiców, którzy tłumnie maszerowali na trasę, aby dopingować swojego faworyta Tadeusza Błażusiaka. Ten ich nie zawiódł, bo przy ogłuszającym dopingu zajął znakomite drugie miejsce. Lepszy okazał się tylko Wade Young (Republika Południowej Afryki). Trzecie miejsce zajął William Bolt (Wielka Brytania).


Z regionu

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Jeden z VIPów (gość)

Organizacja imprezy - totalna klapa. Źle rozmieszczone parkingi, drogi nieprzejezdne, agresywni pracownicy służb porządkowych, jakieś dzieci, starsze kobiety, zmęczone, upocone, policja zagubiona w akcji, jak dzieci we mgle, zupełnie niezorientowani, grubiańscy, chamscy
Miejsca dla WIP-ów przygotowane doskonale, reszta publiczności traktowana gorzej od bydła.
Nawet najlepszą imprezę można zepsuć. Tylko zawodnicy zasługują na pochwałę.
Komuś pomyliło się w chorej głowie, dla kogo tą takie imprezy. Dużo trzeba jeszcze się uczyć.